poniedziałek, 23 listopada 2015

Wrzesień (początek roku szkolnego)

Za oknem wył wiat, poruszając liście zmokłe we wrześniowym deszczu. Po klasie latał papierowy samolot. Wyobraziłem sobie, że jest niesiony siłą decybeli, że to wrzaski uczniów pchnęły go prosto w ręce nauczycielki. Starsza pani odwróciła się bardzo szybko jak na swój wiek i  z przesłodzonym uśmieszkiem otworzyła latający pocisk. Nie wiem dlaczego zawiódł ją rysunek pikachu, nad którym tyle pracowałem(dobrze, że nie zauważyła małego podpisu, którym oznaczyłem swoje arcydzieło). Jej misternie ułożona fryzura rozwiała się pod wpływem zamaszystego gestu gdy wyrzucała samolocik do kosza.
- Cisza ! Kto to był ?! No bądźcie wreszcie cicho ! Jestem tu na zastępstwo za waszego nauczyciela pana Frazowskiego. Niestety nie może być tu dzisiaj z wami. - Przy tym zadaniu zrobiła dziwną minę. Ciekawe co się stało ? Widziałem tego nauczyciela na korytarzu, wyglądał jakby mógł go zmieść byle podmuch, a podmuchów dzisiaj dużo...o znowu coś mówią. 
-Skoro to wasza pierwsza lekcja w tym roku to nie mieliście okazji się poznać,  więc zamiast lekcji każdy opowie coś o sobie. Kto chce zaczy,...który rzucił ten samolot ?! - Lecz tym razem nie musiała pytać. Ponieważ tym razem napis był duży i czytelny, a składał się w słowo ADAM.
- Który z was to Adam ?! - to cud, że ta kobieta widzi cokolwiek przez swoje mikroskopijne okularki. 
- To ja... - uniosłem rękę na kilka centymetrów w górę.
- Samoloty ! Czy ty jesteś w pierwszej liceum czy podstawówki ?! Nigdy mi się nie zdarzyła taka bezczelność! Co za tupet ! Za moich czasów.... -
- Ale kiedy to nie ja....-
- Nie przerywaj mi ! Zgłosiłeś się ! Nie wymiguj mi się to.. -
-  ...bezczelność. Nieprawda pani tylko zapytała, Który to Adam ?!, a Adam to ja... - Już wiem, że nie polubię tej nauczycielki. - Mam iść do dyrektorki ? spytałem trochę bardziej wyzywającym głosem niż chciałem, więc pośpiesznie dorzuciłem -  prze pani ? - Zrobię wszystko byle przestała się drzeć. Po klasie przebiegł chichot, ale jedno spojrzenie Bazyliszka wystarczyło by go stłumić.
- To ja jestem dyrektorką ! Bezczelność,  zostaniesz dziś po lekcjach, karę wyznaczy ci nasz główny gospodarz Nataniel. Ja nie mam do tego głowy... - westchnęła z rezygnacją - No to macie teraz trochę luzu, ja muszę na chwilkę wyjść. - powiedziała ze spokojem. Tia...jasne pewnie poleci do łazienki poprawić koka... Gdy za dyrką trzasnęły drzwi do mojej ławki podeszła dziewczyna z tak pięknym uśmiechem, że nie dało się nie odpowiedzieć.
- Cześć, ty pewnie jesteś Adam,  ja jestem Natalia i jestem głównym gospodarzem. - zaczęła bez ogródek.
- Natalia ? Dyrektorka wspomniała coś o Natanielu...
- Haha...tak często jej się to myli, nie tylko ze mną... - zaśmiała się sztucznie, widać nie lubi jak się ją myli z chłopakiem.
- Znasz tu kogoś ? - spytałem zupełnie bez sensu bo główny gospodarz raczej ma szerokie znajomości.
- Tak prawie wszystkich ale przyszłam tu tylko żeby Ci przekazać, że w twojej teczce brakuje zdjęcia. I wyznaczyć ci karę...- uśmiechnęła sie lekko.
- Byle nie zbyt surowo, błagam, napfrawdę nie wiedziałem, że to dyrektorka. - usiłowałem zrobić zbolałą minę małego zwierzątka ale chyba mi to nie wyszło albo Natalia jest wyjątkowo odporna na takie zagrywki bo powiedziała tylko; 
- Możesz pomagać w klubie ogrodników. Idę już do klasy.
- Czekaj, to nie jesteś w tej klasie ? - spytałem z ledwie dosłyszalnym zawodem w głosie.
- Nie, jestem w przeciwnej. ? Nie łam się ! - powiedziała klepiąc mnie w plecy i wyszła machając paru mijanym osobom.- 
Ma bardzo dobry słuch...
Zaciekawiony rozejrzałem się po klasie w poszukiwaniu kogoś do rozmowy. Przy oknie siedziały dwie dziewczyny pogrążone w rozmowie, za nimi na stoliku siedział blondyn w dizajnerskich ciuchach, ze wszytkich stron otaczała go publiczność. Mimo to wciąż zerkał w stronę dziewczyn pod oknem. 
- To pewnie klasowy lider... - mruknąłem do siebie. Chłopak jakby to usłyszał bo odwrócił się i teatralnym gestem ręki przywołał mnie do siebie. Co on sobie myśli ? Nigdzie się nie ruszam. Te swoje gesty to on może sobie wsadzić...a swoją drogą przypomina trochę kiepskiego mima kiedy tak gestykuluje...
- To ty jesteś Adam ? - spytał od niechcenia amator języka migowego.
- Tak, a ty jesteś ? - odpowiedziałem w tym samym tonie.
- Amber, witam w mojej szkole. - uśmiechnął się głupkowato dając mi tym samym do zrozumienia, że uznał rozmowę za skończoną. Natomiast ja uznałem, że jest tępym kretynem. 
Zadzwonił dzwonek na przerwę reszta lekcji minęła bardzo szybko (pewnie dlatego, że w pierwszym dniu na każdej jest to samo) i nim się spostrzegłem kroczyłem ku wyjściu ze szkoły. Gdy nagle z donośnym piskiem skoczyła na mnie fala brązowych włosów dosłownie przygniatając mnie do ziemi. 
- Kat ? Co ty tu robisz ? -
- No wiesz co, myślałam że trochę bardziej się ucieszysz na mój widok... - tornado wydęło usta zniesmaczone takim powitaniem.
- No cieszę się ale wiesz nie spodziewałem się...nie wiem co powiedzieć..-
- No dobra wybaczam ci, choć ze mną pokażę ci liceum, proszę...- zrobiła zbolałą minę (Natalia jak ty to robisz ?) - Mam ciasteczka...
- Och, bardzo bym chciał - usiłowałem przybrać zmartwioną minę- ale naprawdę nie mogę  muszę się spieszyć, pa ! - zostawiłem Katrinę samotną na środku szkolnego korytarza i szybko wypadłem na dziedziniec. Gdy nagle zdałem sobie sprawę z czyjejś obecności. Na drzewie siedziała rudowłosa dziewczyna ze skupieniem celująca niedopałkiem w moje czoło. Szatański uśmiech nadał jej twarzy przerażający wygląd. Z uśmiechem rzuciłem torbę na ziemię i podszedłem bliżej choć wciąż trzymałem bezpieczną odległość tak by zabójczyni nie mogła mnie trafić.
- Hej, uważaj bo spadniesz. - 
- Nie bój się mamo, poradzę sobie - 
- Czy dziewczynki w twoim wieku mogą palić -
- Dziewczynki ? Nie wiesz z kim masz doczynienia... -
- Z chęcią się dowiem. Jestem Adam. - 
- Kasandra - rudowłosa zeskoczyła z drzewa i wyciągnęła dłoń, którą uścisnąłem po lekkim wahaniu (wciąż miała na twarzy ten straszny uśmiech) - Miło mi.
- Adam tu jesteś wszędzie cię szukałam. Bałam się, że już poszedłeś do domu. Miałbyś ochotę pójść ze mną....oo widzę, że poznałeś już Kasandrę... -
- O Natuś,  moja desko, to gdzie zabierasz Adama ? Romantyczna kolacja przy świecach,  tak to coś w twoim stylu..., a może spacer w parku..., jaki chcesz tort ślubny ? - Wymieniłem z Natalią znaczące spojrzenia, strasznie dziecinna ta Kasandra... -
- Tak się składa, że chciałam zaprosić Adama do biblioteki... - 
- To my w szkole mamy bibliotekę ? - ruda udawała zdziwioną (a może mówiła serio raczej nie wygląda na posiadaczkę karty bibliotecznej) - Nudziarstwo... -
- To jak Adam idziesz ? - 
- Jasne. -
- Bawcie się dobrze, tylko nie za dobrze. Jeśli wiecie co mam na myśli....


*********************************************************************************
Hejka mam nadzieję, że rozdział się podobał to mój pierwszy blog (nie bardzo się na tym znam)
zapraszam do komentowania. I dziękuję Domisi za szablon. :* /insidehead



5 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba ^^ Nałapałam tam parę błędów, ale to tylko wstępne literówki. Każdemu się zdarzają *3* Rozpisałabym trochę dialogi, ale tak to jest super ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz pisałam to o 23 więc literówki to mój najmniejszy problem <3
      i tak wgl wiesz że nie jestem zbyt dobra w pisaniu takich rzeczy...

      Usuń
  2. Z przyjemnością informuję Cię, że Twoje zgłoszenie zostało pozytywnie rozpatrzone i dodane do Katalogu blogów Słodkiego Flirtu.
    Życzę Ci dużo weny i wolnego czasu na napisanie nowych rozdziałów, które będziesz mogła u nas zgłaszać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie chcę nic mówić, ale powoli mija miesiąc od ostatniego rozdziału :< Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  4. wybacz bardzo długo zajęło mi wymyślenie kolejnego rozdziału i muszę szczerze przyznać że zastanawiałam się czy blog się przyjmie(zresztą nadal mam wątpliwości) ale kolejny rozdział pojawi się jeszcze dziś <3

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Domi L