czwartek, 24 grudnia 2015

Przyłapana choć nikt nie wiedział...

- Hej ty ! Ty tam ! Jak ci tam  ! No Adam, zaczekaj ! - rudowłosa prawie mnie doganiała więc przyśpieszyłem kroku. - No stój ! - dziewczyna zrównała się ze mną.
- Zostaw mnie... Dlaczego za mną chodzisz Kas !?- spytałem z irytacją.
- To raczej ty mnie unikasz.- Kasandra zmrużyła oczy.- A jak tam twoja randka ? Mam nadzieję że wobec Nataniela byłeś bardziej uprzejmy.- Mrugnęła znacząco.
- No właściwie to nie była randka.- powiedziałem trochę za szybko co wywołało na jej twarzy szatański uśmiech.- Tylko dlatego mnie śledzisz ? A co cię to tak interesuje ?- spytałem szczerze zaciekawiony. Kasandra przez chwilę milczała z determinacją rozbryzgując wodę w kałuży. Straszna pogoda utrzymuje się od rana i nic nie zapowiadało poprawy.  Otuliłem się ciaśniej moim jedynym szalikiem koloru dojrzałej śliwki.- Niezły szaliczek.- zachichotała.- 
Znalezione obrazy dla zapytania kleks












- Ada proszę mi to oddać !- krzyk pana Frazowskiego sprawił, że długopis wypadł mi z ręki i trafił siedzącego przede mną chłopaka, który cicho syknął z bólu.
- Nie mogę tego panu dać !- wykrzyknęłam wyszarpując nauczycielowi z ręki pomiętą kartkę. Ale pan Frazowski był szybszy (swoją drogą bardzo mi przypomina myszoskoczka) i z prędkością karabinu maszynowego zaczął odczytywać na głos moje ,,notatki".
"-Unikasz mnie ?- Kasandra zmrużyła oczy." Nauczyciel wykonał dziwną parodię na co cała klasa wybuchnęła śmiechem, a ja robiłam się czerwona coraz bardziej i bardziej... Gdy już skończył przedstawienie (tortury) klasa do końca lekcji nie potrafiła się skupić. Po dzwonku wszyscy podążyli na chemię. Pani Delaney poprosiła mnie żebym przygotowała klasę. Myślałam, że na przerwie w klasie nikogo nie będzie ale już siedział tam ktoś komu nieodłącznie towarzyszył zapach papierosów zmieszany z męskimi perfumami. Nawet jednego trzymał w ręce.
- Cześć Kas.- przywitałam się podziwiając zgrabny wzorek na moich skarpetkach by uniknąć konieczności spojrzenia mu w oczy. On słyszał wszystko słowo w słowo, mam tylko nadzieję że będzie na tyle głupi i nic nie skojarzy.
- Fajne zajęcia masz na lekcji.- powiedział trochę obrażonym tonem rozmasowując sobie kark.
- Och, wybacz to naprawdę niechcący.- wydusiłam.
- Nieźle, jak już będziesz słynną pisarką to weź wspomnij, że ja także przyczyniłem się do powstania twego dzieła.- uśmiechnął się złośliwie. Wiedziałam, że się domyśli. Poczułam jak się rumienię.
- Nie pal w klasie.- wypaliłam na poczekaniu.
- Mogę robić co zechcę.- warknął ale mimo to wyrzucił papierosa do jednej z próbówek stojących na biurku nauczyciela.
- Co ty robisz ?!- mój przerażony krzyk zagłuszył dzwonek na lekcje. Chwila to nie dzwonek na lekcje
tylko alarm przeciwpożarowy całą klasę spowił gęsty dym. Krztusząc się chwyciłam Kastiela za rękę, która wydała mi się dziwnie mała. Bez trudu przeciągnęłam krztuszącego się chłopaka do drzwi w momencie gdy zraszacze gasiły pseudo pożar. Kiedy już znaleźliśmy się za drzwiami kobiecy krzyk rozdarł jak nóż przebijając zwiewną zasłonę ciszy. A gdy się odwróciłam w pustym korytarzu zobaczyłam tyko Kastiela niby tego samego, a jednak odmienionego. Nie poznałam swojego głosu, który przerażony wyszeptał.
- Kastiel jesteś kobietą...

*********************************************************************************
Witajcie w mojej pokręconej wizji <3 dawno nie pisałam ale mam nadzieję, że mój powrót nie sprawił nikomu zawodu. Kolejna część tego rozdziału już niebawem ponieważ sądzę, że jest zbyt krótki :* Do zobaczenia <(*) 




                                            
Szablon wykonała Domi L